Poczobut pisze w swoim liście wysłanym z aresztu, że tym, którzy mają związek z jego sprawą, jest obecnie wstyd, w przeciwnym bowiem razie jego proces miałby otwarty charakter.
Dziennikarz w liście, który opublikowała w internecie jego żona, pisze, że jego proces będzie zamknięty, gdyż najwyraźniej osoba, która ucierpiała, stchórzyła, a śledztwo nie mogło znaleźć żadnych dowodów jego winy. – Dlatego widowisko będzie nie dla ludzi ze słabymi nerwami – uważa Poczobut, który od 6 kwietnia jest przetrzymywany w grodzieńskim areszcie. Więcej: polskieradio.pl