Ukraina – Kompromis nie jedno ma imię

Długie negocjacje zakończyły się “Porozumieniem”.

Ten kompromis jest oblany krwią.

Straszna, bezsensowna tragedia. To się dzieje obok nas. Władze, które strzelają do własnych Obywateli. Obywatele, których determinacja i wiara w lepsze życie, realizuje się dzięki śmiertelnym ofiarom – w czasach pokoju.

Europa bezsilna. Unia Europejska, która nie potrafi się zjednoczyć. UE – organizm polityczny, luźny związek państw.

A jednak w imieniu UE z misją dyplomatyczną wybierają się na Ukrainę ministrowie spraw zagranicznych Polski, Niemiec i Francji. Ten ostatni – przed osiągnięciem kompromisu wyjeżdża do Pekinu, na umówione spotkanie. Wcześniej Witalij Kliczko zwołuje nadzwyczajne posiedzenie parlamentu.

Wszystko, by zapobiec dalszemu rozlewowi krwi. Niewiarygodne staje się faktem. W ciągu dwóch godzin parlamentarzyści przywracają konstytucję z 2004 r. Zabierają prezydentowi część jego prerogatyw. Konstytucja będzie dopracowana w ciągu kilku miesięcy a wybory powinny odbyć się najpóźniej do końca roku. Koalicyjny rząd powinien powstać w ciągu 10 dni.  Julia Tymoszenko, więzień polityczny wkrótce opuści więzienie, dzięki przyjętej ustawie – tego nawet nie przewidywało porozumienie.

Wszystko zdarzyło się w tym samym dniu. To co tak długo było niemożliwe, stało się możliwe. Albo kompromis albo stan wojenny i dalsze ofiary.

Majdan oddaje hołd tym, którzy nie przetrwali ciężkich walk. Są ofiary po obu stronach barykady. Radykałowie grożą eskalacją działań, jeśli prezydent Janukowycz nie ustąpi następnego dnia.

Unia Europejska z pięknej panny na wydaniu – obiektu marzeń, okazała się staruszką – ślepą i głuchą?

Wiara być może czyni cuda, ale postęp osiąga się dzięki demokratycznym procedurom, dobrym wyborom i ciężkiej pracy. I solidarności przyjaciół. Ślepa Europa mimo wszystko szuka wyjścia dla kraju, który miał już wsparcie, ale zawiódł zaufanie przyjaciół, przede wszystkim zaś zawiódł własne społeczeństwo.

Radosław Sikorski – Wszyscy jesteśmy pod wrażeniem tych strasznych ofiar, dlatego dążyliśmy za wszelką cenę do osiągnięcia kompromisu.

W tworzeniu “Porozumienia” miał swój udział także przedstawiciel Rosji, który parafował, ale nie podpisał tekstu.

Czy Ukraińcy znajdą w sobie dość siły, by uwolnić się od nadmiernych wpływów “syjamskiego brata” – Rosji, własnego skorumpowanego rządu i nacjonalistycznych sentymentów?

Quo vadis Ukraino?

Zobacz też:

Wysłannik Putina: Nie podpisałem porozumienia, bo mamy kilka pytań
Prof. Kuźniar: Kompromitacja Unii? Nonsens. Ukraina skorzysta na unijnej strategii