– Nie tylko z naszego budżetu będziemy wspomagać Ukrainę. Polska może pomóc na miarę swoich możliwości finansowych. To głównie instytucje unijne wraz z Międzynarodowym Funduszem Walutowym będą finansować pomoc dla Ukrainy. W tych instytucjach Polska jest także udziałowcem. Cały czas świadczymy pomoc humanitarną.
Oferta UE dla Ukrainy jest wciąż aktualna, przecież byliśmy o krok od podpisania umowy stowarzyszeniowej.
Po kryzysie, który groził wojną domową, dziś Ukraina ponownie zaczyna być partnerem do rozmów z Unią Europejską.
Formalno-prawne uwarunkowania muszą być podstawą do uruchomienia pieniędzy i instytucji, gwarantujących demokratyczny rozwój Ukrainy. Unia musi mieć wiarygodnego partnera.
Jutro prawdopodobnie powstanie na Ukrainie nowy rząd. Rząd Jedności Narodowej. Ten rząd powinien kontynuować proces, który tak dramatycznie został przerwany w Wilnie.
W procesie wspierania Ukrainy nie powinniśmy polaryzować swoich stanowisk wraz z opozycją wewnętrzną w Polsce. To zła droga do uprawiania polskiej polityki zagranicznej.
Jarosław Kaczyński mówi, że “rząd powinien w stosunkach z Ukrainą iść do przodu a nie działać reaktywnie”. Jestem zażenowany tym, że ponownie wzniecamy wojnę polsko-polską, szukamy pola do konfliktów w polityce uprawianej na zewnątrz a polscy eurosceptycy oferują swoje usługi nieskonkretyzowanym grupom politycznym, nie związanym z głównym nurtem politycznym w Wierchownej Radzie.
To nieprawda, że gdyby nie padły strzały na Majdanie, nie byłoby polityki proeuropejskiej w stosunku do Ukrainy.
To myśmy budowali od dawna świadomość europejską krajów wschodnich w ramach partnerstwa wschodniego. Ten program zainaugurowano w 2009 roku.
Jestem przewodniczącym Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Mołdawii. W Mołdawii proces proeuropejski także napotyka na rafy, ale rząd tego kraju jest konsekwentnym, zdecydowanym partnerem w negocjacjach z Unią. Tam też były ofiary śmiertelne – właśnie w 2009 roku. Również w Gruzji trwa proces proeuropejski, ale to Ukraina była najbardziej zaawansowana w procesie zmierzającym do jednoczenia się z Europą.
Dzięki ministrom spraw zagranicznych Polski, Niemiec i Francji, zapobieżono na Ukrainie dalszemu rozlewowi krwi. Pani Ashton powierzyła tę misję Radosławowi Sikorskiemu, ze względu na jego autorytet, wynikający z jego dotychczasowej aktywności na rzecz partnerstwa wschodniego.
Użycie przez Sikorskiego podczas rozmów z opozycją na Majdanie – słów o śmiertelnym zagrożeniu dla protestujących, jeśli nie podpiszą “Porozumienia”, było opisywaniem rzeczywistości, nie oznaczało w żadnym razie groźby pod adresem kogokolwiek.
Dzisiaj dyskusja o Ukrainie to dyskusja o systemie bezpieczeństwa Europy. Od nowego rządu Ukrainy oczekujemy determinacji i woli uczestnictwa w jednoczeniu Europy, drzwi do UE są cały czas otwarte.
Niestety kryzys gospodarczy coraz częściej ogranicza wolę polityków do mówienia o wspólnocie wartości, ale nie do wyrzeczeń. Znak zapytania zawisł nad solidaryzmem europejskim. Jeśli zlikwidujemy filary tego solidaryzmu, zniszczymy podstawy bezpieczeństwa Europy.
Jeżeli zlikwidujemy wspólną politykę rolną, politykę spójności, a do tego dąży m.in. premier Wielkiej Brytanii David Cameron, zaprzeczymy tym wszystkim wartościom, jakie wiążą się z Europą zjednoczoną i solidarną. Niestety David Cameron ma dziś także swoich zwolenników nad Wisłą.
Ukraina musi być zupełnie inaczej funkcjonującym państwem niż dotychczas, tak by miliardy euro nie były pompowane w tę gospodarkę nadaremno.
Oczekujemy na nowy rząd Ukrainy. To już prawdopodobnie jutro poznamy nazwisko nowego premiera Ukrainy. Wybory prezydenckie na Ukrainie odbędą się w dniu 25 maja 2014, tj. w dniu, w którym odbędą się także wybory do Unii Europejskiej. Termin nie wydaje się zatem przypadkowy.
Wprowadzenie Ukrainy do Unii Europejskiej będzie długim i trudnym procesem, ze względu na uwarunkowania historyczne i gospodarcze tego kraju, ale to od woli i determinacji rządu i społeczeństwa ukraińskiego zależy bardzo wiele.
Paradoksalnie, mimo wielu obaw po stronie państw zachodnich – kraje wschodnie, aspirujące do UE mogą wpłynąć pozytywnie na osłabioną kryzysem gospodarczym i politycznym “staruszkę Europę”, przypominając sygnatariuszom Unii Europejskiej o zakurzonych nieco wartościach, dla których powstała. Od realizacji tych wartości zależy bezpieczeństwo nas wszystkich.
Zobacz też:Tusk: Pomożemy finansowo Ukrainie. To w naszym interesie