Spadło na naszych całą wieczność temu i nie chce odpuścić. Po wojnie gola w inauguracji wielkiego turnieju nasi strzelili tylko w sławnym roku 1974, kiedy rozpoczęli mundial od rozprawienia się z Argentyną. Od tamtej pory tkwią w odrętwieniu. 1978, 1982, 1986, 2002, 2006, 2008. Albo, inaczej wspominając: Niemcy, Włochy, Maroko, Korea Płd., Ekwador, Niemcy. Nikomu nie zadali Polacy ciosu – czy przeciwnik był słaby, czy silny; czy cierpieli na jego kompleks, czy, przeciwnie, czuli się lepsi; czy walczyły pod naszą flagą gwiazdy światowego formatu, czy – z braku alternatywy – wystawialiśmy kopaczy byle jakich. Wszyscy kończyli na zero. Więcej: sport.pl