Mało kto pamięta, że Jarosław Kaczyński kilkukrotnie zapowiadał przygotowanie przez PiS projektu zmiany traktatów unijnych i wielką ofensywę programową w UE. Mówił o tym m.in. gdy zaczynał niszczyć praworządność w Polsce w roku 2015. Po 7 latach od tamtych deklaracji nie ma oczywiście żadnych konkretnych propozycji i projektów zmian. Jest tylko krytyka oparta często na fałszywych argumentach i kłamstwach.
Integracja państw Europy to projekt praktyczny, zadanie dla polityków rozumiejących współczesność i widzących wyraźne korzyści płynące ze współpracy. Tymczasem PiS traktuje UE jak „dopust boży”, coś co jest być może konieczne, ale bardzo utrudnia im życie. Kampanie anty-unijne finansowane z publicznych pieniędzy to niestety w Polsce nowa rzeczywistość, żeby wspomnieć choćby ostatnie kłamliwe informacje o tym, że wysokie ceny energii to wina UE.