Już po pierwszych godzinach tej wizyty widać, że Barack Obama nie przyjechał do Polski wygłaszać orędzia, ale słuchać. Przyjechał rozmawiać o demokracji do kraju, który uruchomił przecież lawinę demokratyzacji w tej części Europy – zwraca uwagę Andrzej Halicki (PO), szef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.
Na placu Piłsudskiego Barack Obama spontanicznie podszedł do stojących nieopodal byłych żołnierzy AK i zaczął z nimi rozmawiać.
Poseł Andrzej Halicki (PO): – Jestem pod wrażeniem tego gestu. Zrobił niezwykle ciepłe wrażenie – uważa. Więcej: rp.pl