Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle, panie Pośle!

Panowie Andrzej Halicki(PO), Tadeusz Iwiński(SLD) i Ryszard Czarnecki(PIS) w Polsat News – na tle mapy Europy wyglądali dziś i rozmawiali nieco eufemistycznie i wyglądali jak wyjęci z kart historii. Retoryka była okraszana uśmiechami, w których każda ze stron wyglądała zarazem na nieco zmęczoną powtarzaniem argumentów, zwłaszcza dotyczących tych tematów, które nie do końca licują z obecną sytuacją w państwie. Zastępcze tematy, takie jak: Marek Migalski, wyrzucony z europejskich struktur PIS i jego obecna kondycja psychiczna – nie wydają się interesujące z pktu widzenia interesów państwa, aczkolwiek…

Andrzej Halicki wprawdzie zaprosił Prezesa Kaczyńskiego do “pilnego przyjrzenia się sobie samemu w lustrze – jako najbardziej niekonsekwentnemu politykowi w Polsce”, jak wiemy jednak – wszelkie apele w tym kierunku są rzucane na wiatr. A jednak, mimo pozorów śmieszności obecnych rozgrywek w PIS, można i trzeba pamiętać o żelaznym obliczu i żelaznej konsekwencji Prezesa Jarosława Kaczyńskiego w realizowaniu planów, które nie wydają się sprzyjać szybkiemu unormowaniu sytuacji politycznej w Polsce. W tyglu nienawiści diabeł przecież miesza nieustannie.

Na tym tle imponująco wygląda obecna wizyta Prezydenta Komorowskiego w Brukseli, Paryżu i Berlinie, komentowana przez Ryszarda Czarneckiego (dziwnie nieprzekonywująco jak na eurodeputowanego), jakoby była niezgodna ze “wschodnim wiatrem naszej historii”. Poseł Halicki nawet nie ostrzył ciętej riposty bo i nie było do czego. Komentarze prasy zagranicznej same mówią za siebie a Polska ku własnemu niedowierzaniu dostrzega wreszcie, że może być normalnie a “wojny na górze” odchodzą do historii. Pozostaje pytanie – na jak długo?

W trakcie programu podano komunikat, iż rząd właśnie przyjął projekt budżetu na rok 2011. Czy politycy zajmą się prawdziwymi problemami Polaków, okaże się wkrótce. To już nie wiatr historii, to prawdziwy peleton dla nas wszystkich. Nikomu niepotrzebny sztuczny doping głoszących nową historię Polski, dla których Henryka Krzywonos nie jest bohaterką Porozumień Sierpniowych, ale “wredną babą”. Potrzebujemy dziś takich “wrednych bab”. “Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle” panie Pośle!