Informacja jest dla koneserów. Pozostali Węgrzy otrzymują “przekaz dnia”

O węgierskim rynku medialnym mówi się w Polsce bardzo wiele, ale tak naprawdę niewiele się wie. Trudno się temu dziwić, ponieważ wyjaśnienie przekształceń własnościowych, jakie na nim zaszły, czasem jest wręcz trudne do wyobrażenia. Ponadto królują wykluczające się wzajemnie narracje – zwolenników węgierskiego systemu medialnego, którzy uważają, że odzyskał podmiotowość i wreszcie jest taki, jaki być powinien, oraz przeciwników, uważających, że to, co zadziało się z mediami na Węgrzech, powinno być przestrogą dla jakichkolwiek innych reform, w których ten kraj stanowi punkt odniesienia. Rzecz jasna tych dwóch punktów widzenia nie da się pogodzić, ponieważ stoją za nimi głębokie przekonania polityczne i poparcie (bądź jego brak) dla Viktora Orbána.

Autor: Dr Dominik Héjj, politolog, starszy analityk w Instytucie Europy Środkowej, twórca portalu kropka.hu poświęconego polityce węgierskiej

Więcej: Nowa Europa Wschodnia

patrz też art. Ostatnie niezależne radio na Węgrzech bez koncesji, bankier 15.02.2021

(zdjęcie dot. likwidacji Klubradia)