Polski udział w dyplomacji UE, której jeszcze nie widać

Maciej Wierzyński rozmawiał dziś na temat unijnej dyplomacji i problemów z obsadzeniem stanowisk przez polskich przedstawicieli – z eurodeputowanymi: Rafałem Trzaskowskim (PO), Markiem Siwcem(SLD) i Pawłem Kowalem(PIS).

Panowie spierali się, czy polski rząd przykłada wystarczającą wagę do kwestii obsadzania stanowisk w unijnej dyplomacji. Kraje starej Europy wciąż bowiem niemal całkowicie kontrolują unijny korpus dyplomatyczny, tymczasem polski rząd nie interweniuje – mówili jednym głosem Marek Siwiec i Paweł Kowal.

Rafał Trzaskowski twierdził, że działania naszego MSZ są podejmowane drogą dyplomatyczną, zatem “trudno to dostrzec” tym, którzy nie biorą udziału w rozmowach.  Rola lady Ashton jako Szefowej dyplomacji europejskiej Unii jest tu bardzo ważna i wiele zależy od niej – kontynuował Trzaskowski. Stare kraje Unii pragną wykorzystać jej brak doświadczenia, ale pani Ashton zapewnia, że jeszcze jest czas na ruchy w tej dziedzinie i polskie postulaty o zmianie definicji pojęcia “przygotowania i doświadczenia” jako kryterium wyboru dyplomatów – będą uwzględnione.

Polski rząd zabiega, by pojęcie “doświadczenie” oznaczało głównie – znajomość regionu i języków niezbędnych w sprawowaniu funkcji w danej placówce dyplomatycznej. Polacy chcą oczywiście mieć wpływ na obsadzanie stanowisk w tych placówkach, które mogą oddziaływać na realizację naszych priorytetów w polityce państwowej. Eurodeputowani, czyli m.in. my tu zgromadzeni – odgrywają  dużą rolę w tym, by Polska osiągnęła swoje cele  – mówił Trzaskowski.

Więcej o unijnej dyplomacji czytaj :  Unijna dyplomacja bez naszych ambasadorów, rp.pl