Niewidzialna lady Ashton, czyli co robi Europejska Służba Działań Zewnętrznych

Wysoko postawiony dyplomata, uchodzący zresztą za eurofila, szydzi: „Powstała Europejska Służba Działań Zewnętrznych? Coś takiego! A czym się zajmuje?”. W Brukseli słychać coraz więcej kąśliwych, drwiących i zasmuconych głosów na temat europejskiej dyplomacji i tej „służby”, ESDZ, nad którą sprawuje nadzór wysoki przedstawiciel. A jeszcze w projekcie traktatu konstytucyjnego, tego sprzed traktatu lizbońskiego, ambitnie zakładano powołanie „ministra spraw zagranicznych Unii”. To miał być symbol. A tymczasem jest raczej symboliczny krok wstecz dokonany pod naciskiem Zjednoczonego Królestwa, którego były premier, laburzysta Gordon Brown, głosił: „Między światem a państwami niczego nie ma”. Więcj: presseurop.eu