“Zgoda buduje, bo Polska jest najważniejsza” – zgodzili się obydwaj kandydaci do fotela prezydenckiego. Chciałoby się powiedzieć, że w dniu 30 czerwca 2010 roku zakończyła się wojna polsko-polska. Czy tak się stanie w istocie? Wyborcy zdecydują w dniu 4 lipca o tym, kto poprowadzi Polskę przez najbliższe 5 lat.
Ostatnia debata prezydencka już za nami. Debata miała dość wartką dynamikę, ale nie wniosła wiele nowego w zakresie poznania poglądów obu polityków. One się nie zmieniły. Jarosław Kaczyński powrócił do dawnej retoryki. Na Polską nie wisi już wielki dotychczasowy znak zapytania – “czy Jarosław Kaczyński się zmienił ?”
Od strony wizerunkowej debata podkreśliła wyraźnie różnice charakterologiczne obydwu kandydatów.
Prezes PIS był konsekwentny w dwóch sprawach – w demagogii i dzieleniu Polaków. Na tę debatę postanowił być prawdziwy. Wymachiwał szabelką jak mistrz Zagłoba, by tą samą szabelką pokonać siebie samego.
Przekazując Bronisławowi Komorowskiemu dokument PO – “Polska 2030” pokazał (wbrew własnym negatywnym intencjom), iż Platforma dysponuje znakomitym dokumentem analitycznym na temat zadań i kierunków rozwoju Polski w perspektywie najbliższych 20-u lat. To, że Zespół pod kierunkiem Michała Boniego wskazuje tam na różnice w rozwoju regionalnym Polski nie było w żadnym razie potwierdzeniem, iż Bronisław Komorowski kłamał, mówiąc iż ” nie dzieli Polski na regiony A,B,C” i zamierza zdecydowanie zabiegać o wyrównać szanse wszystkich regionów. Jak powiedział Komorowski – już dziś największe środki unijne idą na rzecz rejonów słabszych ekonomicznie.
Kaczyński odwoływał się co rusz do “prawdy” w życiu politycznym oraz do solidaryzmu społecznego z elementami nawiązującymi do ideologii socjalistycznej. Tymczasem, podsumowując debatę niespodziewanie stwierdził, iż “Polacy są mentalnie przygotowani do kapitalizmu.” (sic!)
Nie obracamy się w sferze deklaracji jak to robi PIS, lecz realizujemy konkretną politykę na rzecz poprawy bezpieczeństwa ekonomicznego i społecznego już dziś, zapraszając do tych działań opozycję, choćby w ramach Rady Bezpieczeństwa Narodowego – mówił Bronisław Komorowski.
Marszałek nawoływał do zgody, podając rękę swemu przeciwnikowi politycznemu. Na zakończenie debaty przedstawił Panu Prezesowi do podpisania Konstytucję RP z wpisem: “zgoda buduje, bo Polska jest najważniejsza”. Obydwaj Panowie podpisali się pod tekstem zgody a Marszałek zadeklarował przekazanie egzemplarza Konstytucji do licytacji podczas niedzielnej Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na rzecz Powodzian.
W ten sposób Marszałek dokonał rzeczy niewiarygodnej. Spowodował, iż Jarosław Kaczyński uśmiechnął się. Komorowski pomógł w ten sposób swemu przeciwnikowi, ocieplając jego wizerunek. Polska odetchnęła z ulgą. Idea zgody narodowej, o którą zabiegała PO w przebiegu swej kampanii znalazły swe piękne uwieńczenie w postaci pierwszej wspólnej deklaracji na rzecz tych, którym dziś należy się pomoc ze strony wszystkich środowisk, niezależnie od barwy politycznej.
Chcę być prezydentem wszystkich Polaków, niezależnie od przynależności lub sympatii politycznych – zapewniał Bronisław Komorowski.
